Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowe przepisy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zdrowe przepisy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 czerwca 2016

jogurt domowy



To jeszcze jedna rzecz, której już od dawna nie kupuję, ale robię sama. 

Z jakiego powodu?

Po pierwsze ze względu na skład tego sklepowego. 
Coraz trudniej dostać jogurt zrobiony tylko z mleka i żywych kultur bakterii  jogurtowych. Za to mamy tam substancje zagęszczające,  jak np. białko mleka oraz mleko w proszku, a w nim cukier mleczny i cholesterol (?). Podobno bez tego konsystencja jogurtu byłaby wodnista. 

Po drugie z powodu opakowań. 
Producenci używają niestety najtańszych materiałów do produkcji kubeczków jogurtowych. Często jest to tworzywo sztuczne, które nie powinno być zastosowane do przechowywania tego typu artykułów.  Można to sprawdzić na spodzie kubeczka w wytłoczonym trójkącie.  Niektóre rodzaje mogą być dla naszego zdrowia naprawdę groźne. Np PS 6
Z tego też powodu powoli pozbywam się opakowań plastikowych i wracam do poczciwych słoików.

Wracając do jogurtu. Nie trzeba mieć koniecznie specjalnych urządzeń typu jogurtownica etc. Na pewno niezbędne jest w miarę dobre, mało odtłuszczone mleko i kultury bakterii jogurtowych.
Mleko kupuję od rolnika (patrz Lokalny Rolnik) lub ostatnio całkiem niezłe mleko ekologiczne z Piątnicy. Bakterie jogurtowe zaś można dostać w sklepach internetowych lub za pierwszym razem użyć jakiegoś kupnego jogurtu o dobrym składzie (patrz wyżej). 
Do następnych nastawień używam "mojego" jogurtu.


Mleko, jeśli jest z pewnego żródła ( lub np. pasteryzowane) wystarczy podgrzać do temperatury ok 45 st C. Sprawdzając palcem jest to mleko dość ciepłe, ale nie powinno parzyć. Mleko, co do którego czystości mam obawy, zagotowuję, a potem schładzam do 45 C.  Do ciepłego mleka wystarczy dodać jogurt - ja daję 1 kubeczek na 1 litr, ale pewnie wystarczy mniej.



Rozmieszać, poporcjować do słoiczków, zakręcić i najlepiej wstawić do lekko ciepłego piekarnika na 3-5 godzin. Ja mam program 35 st do podgrzewania potraw i świetnie mi się on sprawdza właśnie do jogurtu. Ale taką temperaturę w miarę łatwo można też uzyskać metodą "pod kocyk".



Potem wystarczy schłodzić, wstawić do lodówki a następnego dnia mamy bardzo smaczny, gęsty jogurt - prawie jak grecki.  

sobota, 3 maja 2014

bez glutenu


Od pewnego czasu, z powodów zdrowotnych wyrzekłam się glutenu.. 

W moim przypadku, kiedy pieczenie stało się już prawie uzależnieniem słowo "wyrzeczenie" jest jak najbardziej na miejscu.

Dieta bezglutenowa dla ludzi nie chorych na celiakie jest postrzegana jako kolejna moda. W jednym z ostatnich numerów Newsweeka artykuł "Diety dla naiwnych" wyśmiewa ją jako nowy trend w dziedzinie odchudzania.
   
Mimo i wbrew temu, postanowiłam wypróbować na sobie jej działanie. Tak naprawdę to nie miałam wyjścia. Moje stawy dawały mi się coraz bardziej we znaki. Nie mogłam już wstawać i zaczynać dnia bez bólu. Wyeliminowałam więc konsekwentnie gluten i od 2 miesięcy jestem "gluten-free".

Mam nadzieje, ze to nie sugestia, ale już po miesiącu odczułam poprawę. Zapomniałam już jak to jest, kiedy potrzeba około godziny na rozruch każdego ranka, aby zacząć normalnie funkcjonować.  

Całkowicie bez pieczywa żyć nie potrafię, więc musiałam zacząć doskonalić moje umiejętności pieczenia chlebów bez glutenu. Na szczęście w tej dziedzinie jest już też duży postęp. Kiedy kilka lat temu zaczynałam piec bezglutenowo musiałam przecierać szlaki. Teraz mogłam już skorzystać z doświadczenia innych. Poza tym jest coraz więcej na rynku maki bezglutenowej.
Ja co prawda wspomagam się tylko tymi sklepowymi, bo głównie bazuje na tym co uda mi się zemleć w małym elektrycznym młynku do kawy. Na własne potrzeby takie nieskomplikowane urządzenie zupełnie wystarcza.

Polubiłyśmy się bardzo z kaszą jaglaną. Używam jej często i na słodko    i wytrawnie. 
Chleb z mąki jaglanej nie bardzo mi smakował ze względu na swój gorzki smak. Użyłam więc kaszy jaglanej, dwukrotnie parzonej, jako dodatku do chleba. Wyszedł świetny!


chleb z kaszą jaglaną

Przyzwyczajona do ciemnych, żytnich razowców poszukiwałam bezglutenowego odpowiednika. Nie powiem, żeby mi się  to całkiem nie udało :)


kolejny razowiec

Duża ilość dodatków aromatycznych, ciemny ryż, melasa i  wychodzi chleb, który ani smakiem ani wyglądem nie różni się od tych z dodatkiem glutenu.

Polecam!

piątek, 2 maja 2014

deser z kaszy jaglanej

U mnie od pewnego czasu bezglutenowo, więc i deser taki.

Deser z kaszy jaglanej

200g kaszy jaglanej
500 ml gorącej wody
5-10 szt. daktyli (ilość zależy od tego jak słodki chcemy mieć deser)
100g gorzkiej czekolady o zawartości kakao min 70%
2 łyżki oleju
1 łyżka esencji waniliowej
1 łyżka rumu

Daktyle opłukać  i zalać wodą. Wody ma być tylko tyle, by przykryła owoce. Jeśli dodamy do niej szczyptę sody, daktyle rozpadną się w kilka minut.
Kaszę jaglaną opłukać na sicie  i zalać gorącą wodą. Garnek przykryć i na dużym ogniu doprowadzić kaszę do wrzenia i  gotować intensywnie przez 1-2 minuty. 
Nastepnie szybko odcedzić na sicie i ponownie zalać przewidzianą w przepisie gorącą wodą. Garnek przykryć i gotować przez 20 minut na bardzo małym ogniu.  Tak ugotowana kasza traci charakterystyczną goryczkę. Kaszę odkryć i ostudzić.
Dokładnie zmiksować z namoczonymi daktylami i olejem. Kiedy masa jest gładka, wlać rozpuszczoną czekoladę. 
Masę przełożyć do miseczek i schłodzić w lodówce. Przed podaniem udekorować np. cząstkami pomarańczy, które przez chwilę macerujemy w rumie.

Uwaga: jeśli chcemy, aby deser był na pewno bezglutenowy musimy uważać również na czekoladę. Większość dostępnych u nas na rynku czekolad zawiera makę.
Jesli wierzyć producentowi, to tylko Goplana deklaruje w swojej czekoladzie gorzkiej brak glutenu. 



piątek, 8 lutego 2013

kupiłam kilogram ekologicznej marchewki

a potrzebne mi było tylko kilka do zupy

z reszty zrobiłam dżem
 to jest dżem marchewkowo-pomarańczowy z dodatkiem cytryny


 

 ma piękny kolor i bardzo ciekaw smak
Dokładne proporcje na 2 słoiczki dżemu:

1/2 kg marchewki
2 pomarańcze
1/2 cytryny
1 szklanka cukru

Marchew należy obrać, pokroić w talarki i ugotować w wodzie do miękkości. Trwa to około 1/2 godziny. Odcedzoną marchew można zmiksować, ale jeszcze lepiej przetrzeć przez sitko.
Do przetartej marchewki dodałam:
- sok i skórkę otartą z połówki cytryny,
- miąższ, bez białych włókien, otartą skórkę i sok z dwóch pomarańczy,
- 1 szklankę cukru.
(Jesli chcemy przechować dżem dłużej, cukru powinno być więcej. Ja planuję go zjeść od razu i słoiki trzymam w lodówce, więc spokojnie mogłam zmniejszyc ilość cukru)

Wszystkie składniki przesmażyłam w płaskim rondlu do rozpuszczenia cukru i częściowym odparowaniu soku. Trwało to mniej więcej 40 minut.

Dżem ma świetną konsystencję i jest naprawdę bardzo dobry.

czwartek, 20 grudnia 2012

do barszczu







Pierniki upieczone!



Barszcz ukiszony!

Ale co do barszczu?
 
Mozna zamiast tradycyjnych uszek lub krokietów zrobić wytrawne kruche paluszki. Roboty z nimi niewiele. Mozna zrobic wczesniej i zamrozić.

Zmodyfikowałam trochę stary przepis na paluszki kruche z dodatkiem twarogu :

Paluszki do barszczu
200g sera twarogowego (użyłam ricotty)
2 żóltka
250g maki pszennej (użyłam orkiszowej pełnoziaristej) 
100g masła
1 łyżeczka płaska soli
szczypta pieprzu
białko do posmarowania
dowolne posypki

Ser zmiksować z żółtkami. Mąkę z solą połączyc szybko z zimnym masłem. Wymieszac krótko z masą serową aż utworzy sie kula ciasta i schłodzic w lodówce ok 30 minut.

Rozwałkowac dość cienko ok.4-5 mm najlepiej na papierze do pieczenia, bo ciasto lekko sie  klei.


Pokroić w paski i przenieść na duża blachę.
 
 
 Posmarować roztrzepanym białkiem i posypać dowolnie: sezamem, makiem, kminkiem, grubą solą lub ulubionymi ziołami.

 
Piec w temperaturze  200 st C ok 20 minut, aż sie zrumienią.



wtorek, 17 stycznia 2012

domowe masło


podpatrzone w programie Jamie'go Oliver'a


Już dawno przestało mi smakować masło sprzedawane w sklepach. Zresztą używam go tak mało, że zwykle połowa kupionej kostki lądowała w śmieciach.
Odkąd robię je sama, zawsze małą ilość, zjadane jest do ostatniego okruszka.
Takie samodzielnie zrobione masło ma smak i zapach, którego dawno już nie mają te sklepowe.
Spróbujcie sami!


Zrobienie masła w domu jest bardzo proste. Wystarczy dobra tłusta śmietana, min. 30% i najlepiej mikser. Ubijanie ręczne też jest możliwe, tyle ze trwa troche dłużej.


Jesli kiedykolwiek ubijaliście śmietanę do deseru byc może przydarzyło się Wam już prawie, prawie... zrobienie masła. Wystarczy ubijać śmietanę zbyt energicznie (na bardzo wysokich obrotach) lub za długo.




W ten sposób tłuszcz oddziela sie w postaci grudek od płynnej serwatki i po odsączeniu tej ostatniej na sicie mamy juz piękne masło.






Takie masło na kromce samodzielnie upieczonego razowego chleba to poezja..



To jeszcze uzupełnię:
Kupuje smietanę zwykle 30%. Ta bardziej tłusta, 36% procentowa to zazwyczaj śmietanka do deserów i jest lekko słodzona, więc do masła sie raczej nie nadaje. Trzeba czytac etykiety. Ja sprawdzam po prostu, żeby miała jak najmniej składników : śmietane + żywe kultury bakterii.


Na ilość do maselniczki zużywam 2 kubeczki 30% a 200g.


ps. z powodów znanych chyba tylko bloggerowi nie moge edytowac poprzedniego postu o maśle, dlatego musiałam wstawic go ponownie.. a może to lobby maślane mnie zablokowało:)) ha ha ! 

czwartek, 1 września 2011

pomidory



Zanim powiemy im addio pomidory delektujmy się ich smakiem na świeżo w sałatkach, sosach i zupach.



Najprostsza zupa pomidorowa ze świeżych pomidorów


• 1 kg dojrzałych, mięsistych pomidorów (najbardziej lubię malinowe)
• 2 średnie cebule
• 1 liść laurowy
• 2-3 zgniecione ziarenka ziela angielskiego
• pieprz, sól i cukier do smaku
• mleko lub śmietana do zabielenia zupy



Pomidory sparzyć, obrać ze skóry i pokroić na kawałki.
Drobno pokrojoną cebulę zeszklić na odrobinie masła lub oleju, dodać pomidory i przyprawy.
Dusić na wolnym ogniu, aż pomidory się rozpadną.
Wyjąć liśc laurowy i całość zmiksować.
Dodać odrobine mleka lub lepiej kilka łyżek gęstej śmietany.
Doprawić solą, pieprzem i koniecznie cukrem.


Zupa powinna być gęsta i aromatyczna. Podawana z ryżem (u mnie w wersji brązowej) to najlepsza zupa na świecie.

Żeby przypomnieć sobie jej smak w zimie trzeba koniecznie teraz, kiedy pomidory są najlepsze, zamknąć je w słoikach.



Ważne! Gesty przecier pomidorowy na zimę nie powinien zawierać pestek, które sprawiają ze przetwory są gorzkie po otwarciu.
Dlatego warto zadać sobie trud i przetrzeć pomidory przed zasłoikowaniem ich na zimę.
Jeśli zaś chcemy przechować pomidory w całości, należy je także po obraniu ze skóry wydrążyć, usuwając twardy rdzeń i przylegające do niego gniazda nasienne. Najlepiej do tego celu nadają się pomidory typu lima, które mają dużo miąższu i dość mało pestek.


Słoiki z pomidorami, tak jak z innymi przetworami, trzeba oczywiscie zapasteryzować i po dobrym zamknieciu odstawić w chłodne miejsce.

Moje słoiczki tylko do zdjęcia dostały te ozdobne czapeczki, bo w piwnicy stoją oczywiście bez. To ważne, aby sprawdzać czy wieczko słoika jest ciągle lekko wklęsłe i nic tam się złego nie dzieje.

wtorek, 21 czerwca 2011

zdrowe ciasteczka razowo-owsiane 2



Nie jem ciasta i ciastek, bo biała mąka, cukier etc. Ale coś słodkiego od czasu do czasu musi w domu być.
Wykombinowałam więc kolejną wersję odchudzających ciasteczek owsianych, gdzie słodycz pochodzi tylko z owoców suszonych (szczególnie rozmoczonych daktyli) i wiórków kokosowych.

Suche składniki:
2 szklanki płatków owsianych
2 szklanki mąki pszennej razowej (użyłam grubo mielonej z otrębami)
1/2 szklanki wiórków kokosowych (można je pominąć, ale dają one dodatkową słodycz)
1/2 szklanki płatków migdałów
1/2 szklanki pestek słonecznika
szczypta soli

składniki do namoczenia:
2 szklanki wody
10-15 szt suszonych daktyli
1 szklanka rodzynek
½ szklanki suszonej żurawiny

dodatkowo:
1 jajko
¼ szklanki oleju (użyłam aromatycznego oleju z orzechów)
1 łyżka soku z cytryny

Suszone owoce zalać wodą, doprowadzić do wrzenia, a potem ostudzić.

Połączyć suche składniki.

W drugiej misce rozbełtać jajko z sokiem z cytryny i olejem na jednorodną emulsję. Dodać do tego ostudzone owoce z całym płynem i wymieszać.
Tę mieszaninę połączyć z suchymi składnikami i dobrze wymieszać. Masa powinna być lepka i gęsta.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 170 st C. Przygotować dwie duże blachy wyłożone papierem do pieczenia. Zanurzając od czasu do czasu ręce w zimnej wodzie lepić kulki, kłaść na papierze, a potem lekko rozpłaszczyć na grubość ok. 1 cm. Mogą leżeć ciasno obok siebie, bo nie urosną.

Piec ok. 25 minut z termoobiegiem, potem każde ciasteczko odwrócić i dopiekać jeszcze ok. 10 – 15 minut.

Wyjąć, wystudzić na kratce a potem zamknąć w dużym słoju.



Nagradzać siebie od czasu do czasu - zjadając naprawdę pyszne i zdrowe ciasteczko.

poniedziałek, 16 maja 2011

młoda kapusta



Kiedyś, dawno, dawno temu nie było pomidorów w zimie, truskawek w marcu, a młoda kapusta zjawiała się na stole dopiero pod koniec maja.
Czekałam na nią stęskniona za czymś świeżym i zielonym.

Mama robiła ją zawsze w ten sam sposób:
Młoda kapusta zasmażana

1 spora główka młodej kapusty,
1 łyżka smalcu lub oleju
1 łyżeczka kminku,
2 cebule,
1 łyżka mąki,
sól, pieprz,
sok z cytryny.

Kapustę oczyścić z wierzchnich brzydkich liści,umyć i grubo poszatkować.
Drobno pokrojoną cebulę zeszklić w głębokim rondlu na tłuszczu, dołożyć do niej kapustę, kminek i podlać kilkoma łyżkami wody. Dusić pod przykryciem, aż zmięknie.

Młoda kapusta szybko traci objętość, więc z dużej główki świeżo pokrojonej zostaje naprawde niewiele.

Mąke rozprowadzić odrobiną wody i dodać do duszącej się kapusty. Potrzymać chwilę na małym ogniu, doprawić solą i pieprzem oraz sokiem z cytryny.

Pod koniec gotowania można odparować nadmiar wody bez pokrywki.


Dzisiaj sposób gotowania kapusty wg mojej mamy troche zreformowałam:
- nie używam smalcu, a jedynie 1 łyzkę oleju do cebuli,
- nie podlewam kapusty wodą,
- nie dodaję mąki,
- sok z cytryny dodaję zaś do kapusty na początku, żeby nie straciła ładnego koloru.

Kapustę duszę tylko przez kilka minut energicznie mieszając na dość dużym ogniu bez wody, bo i tak po posoleniu puszcza dość duzo soku.

Tak duszona krótko kapusta jest pięknie zielona i lekko chrupiąca.

Dla tych, którzy nie lubią kminku (podobno są tacy :))- bardzo pasuje do kapusty świeży koperek.

czwartek, 31 marca 2011

pasty do chleba c.d.


co jadać na sniadanie, kiedy nie jemy miesa, a więc i wędlin i znudził nam się serek?

Nie bardzo umiem sie obejść bez tradycyjnej kanapki, więc zdrową alternatywą są wszelakiej maści pasty warzywne lub ze strączkowych takie jak ta z ciecierzycy lub fasoli. Rosliny strączkowe to bogate żródła białka.

Bardzo szybką pastą do chleba będzie smarowidło z zielonego groszku lub bobu.


Jeśli użyjemy groszku mrożonego, to juz po kilku minutach od wrzucenia go na wrzątek robi sie miękki. Można go wtedy łatwo rozgnieść widelcem na miazgę i doprawić.
Ja używam mojego ulubionego cząbru, odrobinę soli, dużo świeżo zmielonego pieprzu i dobrej oliwy.


Groszek zielony to takie sympatyczne warzywo i łatwo dostępne. Ma dużo dobrych składników i działa odkwaszająco na organizm.

pasta z bobu

Z bobem postępujemy tak samo jak z groszkiem, tyle że przed rozgnieceniem go na pastę, należy pozbawić go skórki.
Daje sie to łatwo zrobić po lekkim rozmrożeniu lub też już po ugotowaniu, szczególnie jesli używamy bobu świeżego (uwaga: sezon już niedługo! :).


Bób dostarcza nam oprócz białka, witamin i minerałów dość dużo błonnika, co jest ważne przy dbaniu o linię i wbrew pozorom wcale nie jest aż tak kaloryczny - ugotowany bób ma tylko 85 kcal w 100 g.


Polecany jest również dla osób z chorobami układu krążenia – nie zawiera cholesterolu.

sobota, 5 marca 2011

smalec do chleba... z fasoli

takie smarowidło do chleba robie od dawna. Do eksperymentów zachęcił mnie ten przepis

Oczywiście dodanie boczku i pół kostki masła w moim przypadku nie wchodziło w grę, ale odpowiednie przyprawy i oliwa sprawiają, że smak tej pasty na kromce razowego chleba jest naprawde wart wypróbowania.


1 szklanka białej fasoli uprzednio namoczonej co najmniej przez noc, wodę w trakcie moczenia dobrze jest kilkakrotnie zmienić a do gotowania użyć koniecznie świeżej. Fasoli nie należy solić, dopiero po ugotowaniu.

4-5 średnich cebul
1/2 kwaskowatego jabłka
oliwa
sól i pieprz
dużo majeranku
cząber
ew. sok z cytryny


Fasolę ugotować, a nawet lekko rozgotować i jeszcze ciepłą rozetrzeć na miazgę (zmiksować lub zmielić.

Cebulę bardzo drobno pokroić i lekko podsmażyć na 1 łyżce oliwy. Nie rumienić! Do cebuli dodać miazgę fasolową i drobno starte jabłko.

Doprawić solą, pieprzem i dużą ilością majeranku i cząbru.

Całość lekko przesmażyć. Na końcu dodać świeżej, dobrej oliwy wg upodobania. Jeśli pasta jest zbyt słodka, można dać trochę soku z cytryny.

czwartek, 3 marca 2011

Tłusty Czwartek - czym zastąpić pączki?


Pączków nie jadłam kilkanaście lat i jakoś wcale za nimi nie tęsknię.
Jesli systematycznie zmniejszamy ilość tłuszczu (tego niezdrowego) i cukru w produktach, to potem nie odczuwamy ich braku.
Myślę, że po zjedzeniu prawdziwego nasączonego tłuszczem i oblanego lukrem pączka nie byłabym najszczęśliwsza ;)

Dlatego dzisiaj upiekę babeczki, a jakże, z maki razowej z żurawiną (mrożoną) i takimi malinami.


suche składniki:
2 szklanki mąki pszennej razowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia (używam proszku-Bio z kamieniem winnym nie zawierającym fosforu)
szczypta soli

mokre składniki:
1 duże jajko (lub 2 małe)
1 szklanka jogurtu (maślanki lub kefiru)
1 łyzeczka ekstraktu z wanilii
1/2 szklanki oleju
2 łyżki miodu (mnie to wystarcza, ale dla lubiacych słodycze radzę tę ilość zwiększyć lub dodac do suchych składników cukru wg upodobania)

- pół szklanki mrożonej lub świeżej żurawiny (pewnie można użyc i suszonej)
- kilka malin świeżych lub mrożonych

suche składniki przesiać, dodać do wymieszanych dokładnie mokrych składników i lekko połączyć razem. Na końcu dodać owoce.

Piec ok 25 minut w temperaturze 200 st C.

sobota, 19 lutego 2011

odchudzony murzynek z mąki razowej z migdałami


w starym przepisie na murzynek mojej mamy są aż 2 szklanki cukru i 4 jajka, nie mówiąc o białej mące...




Odchudziłam więc starą wersję:
1/4 szklanki cukru brązowego
1 szklanka wody
1/3 szklanki oleju
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
2 łyżki dobrego kakao
2 szklanki mąki pszennej razowej
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1 szklanka blanszowanych migdałow

Wodę, cukier, olej, kakao i wanilię podgrzać, nie doprowadzajac do wrzenia. Odstawić do ostygnięcia, zamieszać i odlać 1/3 szklanki. Do chłodnej mieszaniny dodać żółtko jaja i przesianą mąkę razem z proszkiem do pieczenia i solą. Dodać obrane migdały i wymieszać.
Białko jaja ubić na sztywna pianę i delikatnie wmieszać do reszty ciasta.

Można oczywiście zrezygnować z ubicia piany i dac jajko w całości, ale wtedy trzeba dodać troche wiecej proszku do pieczenia, bo ciasto będzie zbite.

Ciasto wylać do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką lub tartą bułką, piec w nagrzanym wcześniej do 180stC piekarniku ok 40 minut. Sprawdzic patyczkiem czy upieczone.

Delikatnie wyjąć z formy, polać pozostawioną wcześniej polewą.



Można posypać cukrem pudrem lub udekorować migdałami.




tym murzynkiem wstrzeliłam sie całkim dobrze w Czekoladowy Weekend.

Skąd sie bierze czekolada?
Surowe ziarno kakaowe jest gorzkie i niesmaczne, a powstaje z niego coś tak wspaniałego.. Drzewo kakaowca wystepuje wyłącznie w okolicach równika, bo tylko w tym obszarze ma warunki do owocowania. Kakaowce rosną przeważnie w cieniu wyższych drzew w dżungli.
Czekolada zaś jest wyrobem cukierniczym sporzadzonym z miazgi kakowej z róznymi dodatkami. Wszystko w różnych proporcjach a najważniejszy jest stosunek kakao do całości masy.

To jeszcze trochę dobrego o migdałach:
Są cennym żródłem białka a także magnezu, cynku, potasu i żelaza dlatego powinny byc spożywane przez osoby narazone na stres (czyli przez wszystkich ;)). Mają też wpływ na poprawę pamięci i koncentrację. Migdały są niestety dość kaloryczne.