środa, 22 kwietnia 2009

bułeczki z serem

To kolejny przepis, ktory chcę ocalić od zapomnienia. Jest on w mojej rodzinie od ponad 50 lat, bo smak tych puszystych bułeczek pamietam z dzieciństwa. Piekła je jeszcze moja babcia. Z tego samego ciasta robiła też struclę serową. Świeżo wyjęte z pieca, popijane ciepłym mlekiem albo kakao. Na taki podwieczorek mogłam liczyć zawsze gdy odwiedzałam moich dziadków. W dzieciństwie byłam przerażliwie chudym niejadkiem, więc pozwalano mi pochłaniac ich nawet kilka za jednym razem.

Jako nadzienia do tych bułek używano pełnotłustego sera "od baby". Przywoziła je kobieta ze wsi. Miała na plecach ogromny tobół przewiązany kraciastą chustą, a w nim mleko prosto od krowy, śmietanę i biały ser.

Bałam się tej dużej, grubej kobiety, która po wtaszczeniu swoich tobołow zajmowała pół kuchni mojej babci. Siadała na stołeczku, popijała spiesznie herbatę i ruszała w dalszą drogę po domach. Czy ktoś jescze pamieta takie kobiety ze wsi, jadące czasami całą noc, żeby na rano dotrzeć do Warszawy? Mieszkanie moich dziadków, w kamienicy tuż przy dawnym Dworcu Wileńskim było pierwszym przystankiem dla nich. Zastepowały one w latach pięćdziesiatych delikatesy, ale były rownież żródłem informacji i ploteczek, które roznosiły po domach..

przepis z zeszytu mojej mamy

  • 500g maki pszennej
  • 3 jajka (oddzielnie żółtka i białka)
  • 3/4 szklanki cukru
  • 25g drożdży świeżych
  • 1/2 szklanki mleka
  • 1/2 kostki masła
  • szczypta soli

nadzienie

  • 300g białego sera (twarogu śmietankowego etc.)
  • 1 żóltko z ilości podanej wyżej
  • cukier do smaku
  • cukier waniliowy
  • garśc rodzynek

zrobić zaczyn z drożdży, 5 łyżek cukru, letniego mleka i paru lyzek mąki, odstawić do wyrośnięcia na 5 minut. W miedzyczasie rozpuścic masło i ostudzic.Jedno zoltko rozetrzeć z cukrem. Z 3 białek ubic pianę. Połaczyc wszystkie składniki w miękkie, elastyczne ciasto. Odstawic do wyrośniecia. Zmieszac składniki farszu serowego.

Po podwojeniu objetosci, formowac male placuszki, kłasć na nie łyżką ser i dokładnie zlepiać. Ułożyć na blasze wyłożonej papierem, przykryć i odstawic ponownie do wyrośniecia (na ok 0,5 godz). Wyrośniete posmarować 3 pozostawionym żołtkiem rozbełtanym z odrobiną mleka.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200st C ok 20 minut (do zrumienienia).

niedziela, 19 kwietnia 2009

murzynek - moje pierwsze w życiu ciasto

muszę się przyznać, ale bardzo długo nie piekłam żadnych ciast. Pieczenie, szczególnie ciast, wydawało mi się wyjątkową umiejętnością, a ja uważałam siebie za mało zdolną w tym kierunku ;). Przez pierwsze lata mojego samodzielnego gospodarstwa piekłam w kółko tylko jedno najprostsze ciasto, a mianowicie murzynka, który zawsze wychodził.
Było to hmmm.. bardzo dawno temu. Miałam do dyspozycji tylko prodiż, więc ciasto z konieczności było zawsze tego samego kształtu, zmieniała sie tylko dekoracja. Ozdabiałam je często sparzonymi, obranymi ze skórki migdałami, albo wzorkami z cukru-pudru na czekoladowej polewie.

Robiąc ostatnio porządki w przepisach, przypomnialam sobie o nim..





przepis z zeszytu mojej mamy:
  • 2 szklanki cukru
  • 2 szklanki maki
  • kostka masła lub margaryny
  • 1/2 szklanki wody
  • 4 jajka
  • 2 czubate łyzki kakao
  • 1 - 2 łyżeczek proszku do pieczenia (daje tylko jedna czubatą)
  • szczypta soli
  • olejek migdałowy lub rumowy do smaku (dałam 2 łyzki prawdziwego rumu)

Wodę, cukier, masło, kakao i aromat podgrzać, nie doprowadzajac do wrzenia. Odstawić do ostygnięcia, zamieszać i odlać pół szklanki. Do chłodnej mieszaniny dodać 4 jajka i 1,5 szklanki mąki. Całość dobrze wymieszać lub zmiksować. Proszek do pieczenia połaczyć z pozostawioną częścia mąki (1/2 szklanki) i delikatnie wmieszać do reszty ciasta.

Ciasto wylać do formy wysmarowanej tłuszczem i wysypanej mąką lub tartą bułka, piec w nagrzanym wcześniej do 170 st C piekarniku ok 40 minut. Sprawdzic patyczkiem czy upieczone.

Delikatnie wyjąć z formy, polać pozostawioną wcześniej polewą.