sobota, 4 grudnia 2010

Swięta tuż, tuż




a jak Swięta, to czas zacząć piernikowanie



te grubsze pierniki sa zrobione z ciasta na piernik staropolski,
te cieńsze zas, takie do zawieszenia na choinkę i dobrze trzymające ksztalt zrobilam wg tego przepisu



w calym domu pachnie pomarańczami i przyprawą do pierników















piątek, 8 października 2010

spóznione greckie wakacje

lubię przedłużyć sobie lato, szczególnie kiedy ono specjalnie nas nie rozpieściło w tym roku.
Grecja nawet w pażdzierniku to ciepło, nagrzane słońcem warzywa i owoce, ciepłe morze i mało turystów...















Nie byłabym sobą gdybym nie próbowała oczywiście czegoś upiec na miejscu z tamtejszych, greckich mąk.
Niestety nie miałam Kiciusia ani nawet najprostszego miksera, zaś moje spracowane ręce od pewnego czasu odmawiają mi posłuszeństwa, więc przydała się i sprawdziła znana metoda "rzucania" ciastem o blat.

Pieczywo wyszło całkiem, całkiem - chociaż mąkę kupowałam raczej na wyczucie. Najlepiej sprawdziła się oczywiście mąka pszenna z importu, chyba kanadyjska, o dużej zawartości białka.

Chętnie bym się dowiedziała co dokładnie znajdowało sie w tych pozostałych greckich torebkach..





















piątek, 2 lipca 2010

nietypowo jak na tę pore roku



Lekko unieruchomiona, z braku możliwosci zajęcia sie czym innym - dokończylam zaczęty zimą szal.

zielona mgielka - akurat na letnie upaly :)))





Wzór wymyslilam sama, a wlasciwie uproscilam gdzies znaleziony, bo oryginalny byl zbyt skomplikowany, zeby go zapamietac. Nawet po kilkudziesieciu centymetrach gubilam sie ciągle i prulam szal bez przerwy.
W końcu pozostawilam tylko 1 rząd, który powtarzalam na przemian. Nazwalam go sobie: "pawie oczka"

Border zrobiony sciegiem w paprocie. Szal robilam z dwoch czesci i po raz pierwszy udalo mi się go polączyć na srodku w prawie niewidoczny sposob.




Szal ma wymiary: 210 x 60cm. Zużylam 3 motki a 25g wlóczki Kiddys Mohair

Kupilam w zimie kilka kolorów tej wloczki wiec mam jeszcze czym rece zająć...







sobota, 19 czerwca 2010

dżem truskawkowy z płatkami róż



Dżemy robię metodą tradycyjną. Nie używam środków żelujących lub cukru żelującego, a smażenie ich trwa trochę dłużej niż kilka minut.
Wychodzę z założenia, że dżemu używa się niewiele i raczej ze względów smakowych niż odżywczych, więc teoria o zachowaniu witaminy C w owocach jakoś mnie nie przekonuje. Za to dużo bardziej ewentualna szkodliwość konserwantów dodawanych do tych środków. Nie dla mnie krótko (kilka minut) smażone owoce z małą ilością cukru, które się potem nie psują, całkiem wbrew naturze.
Jeśli zaś dodaję mniej cukru – to dżem po prostu pasteryzuję.




Dżem truskawkowy niestety szybko zaczyna ciemnieć, więc próbuję różnych zabiegów, żeby to zmienić. Trochę pomaga dodanie soku z cytryny lub połączenie truskawek z wiśniami. Owoce te, co prawda w naturze występują w różnych terminach, więc trzeba się posłużyć albo zeszłorocznymi wiśniami, albo przedłużyć życie tegorocznym truskawkom (np. zamrozić).



Ostatnio dodaję do dżemu truskawkowego utarte płatki dzikiej róży, które poprawiają nie tylko kolor, ale i dają wspaniały zapach.
Jest oczywiście trochę zawracania głowy z tymi płatkami, bo najlepiej zbierać je w czystych ekologicznie miejscach (nie przy drogach, gdzie rośnie masowo), najlepiej o świcie po deszczu. To teoria. W praktyce najważniejsze jest, aby płatki nie były zakurzone i by pozbawić je przed użyciem gorzkich białych końcówek, ciachając nożyczkami każdy.
Na 1 kilogram truskawek potrzeba ich jednak niewiele. Ja dodaję naprawdę małą garść, żeby smak ich nie był zbyt dominujący i nie zabił smaku i zapachu truskawek.




Składniki:
- 1 kg dojrzałych truskawek,
- 200g do nawet 500 g cukru ( w zależności jaki dżem lubimy),
- sok z cytryny do smaku,
- garść płatków dzikiej róży utartych z kilkoma łyżkami cukru.

Truskawki myjemy, odszypułkowujemy, wkładamy do płaskiego garnka, w którym będą się smażyć. Zgniatamy, żeby szybciej puściły sok, dodajemy cukier i gotujemy najpierw na dość ostrym ogniu kilka minut. Odszumowujemy, czyli dokładnie zbieramy z wierzchu pianę, która utworzyła się podczas gotowania. Mimo różnych opinii na temat szumowania, robię to do dzisiaj, tak jak robiła to moja babcia.
Sprawdzamy smak i ewentualnie dosypujemy cukru i dodajemy trochę soku z cytryny oraz utarte na miazgę płatki róż.




Smażenie dżemu kontynuujemy na średnim ogniu, często mieszając, bo lubi się przypalać. Smażenie dobrze jest podzielić na co najmniej 3 etapy, np. przez 3 dni, bo dopiero po zupełnym wystygnięciu widać czy konsystencja dżemu jest odpowiednia.
Zdejmujemy z ognia. Gotowy i gorący dżem przekładamy do czystych słoików. Słoiki najlepiej wygotować lub wyprażyć w gorącym piekarniku. Nakrętki tez powinni być czyste, wyparzone (w wodzie!) i przetarte wewnątrz spirytusem.

Gorące słoiki mocno zakręcamy, stawiamy do góry dnem do zassania się i poddajemy suchej (pod kocyk), bądż mokrej ( w garnku z wodą) pasteryzacji.
Nie pasteryzuję tylko przetworów z dużą ilością cukru, typu konfitury 1 kg owoców na 1 kg cukru lub więcej.
Ale praktycznie już tak słodkich przetworów nie robię, więc właściwie pasteryzuję wszystko.


poniedziałek, 3 maja 2010

drożdżówki z ciasta brioszkowego



Drożdżówki robimy zazwyczaj z ciasta zawierającego dosć mało tluszczuu i jajek.
Te sa wyjątkowo pulchne, kaloryczne i smaczne, bo użyłam do nich ciasta na brioche.

Ten przepis to poprawka do receptury na brioszki z nadzieniem z książki DROŻDŻOWE WYPIEKI str. 68. W składnikach zabrako 1-2 łyzek letniego mleka, które nalezy użyć tylko do rozczynienia drożdży.
Do ciasta nie dodajemy już wiecej płynow, ponieważ rozpuszczone masło i jajka wystarczaja, aby otrzymac ciasto zadawalającej konsystencji.
Oczywiscie, gdy jajka będą mniejsze lub mąka pochłonie wiecej płynów należy dodać jeszcze trochę mleka ( ale dotyczy to każdego ciasta drożdżowego).





A to oryginalny przepis z książki uzupełniony o te nieszczęsne 1-2 łyzki mleka:

Brioszki z nadzieniem

Brioche to drożdżowa bułka o pochodzeniu francuskim. Może być pieczona w formie ciasta lub małych, charakterystycznych bułeczek z kulką
składniki na 12 szt.:

225g mąki
14g drożdży świeżych
1 łyżka cukru
2 łyzki mleka
2 duże jajka
50g masła
szczypta soli

nadzienie:
40g blanszowanych i pokrojonych migdałów
50g mieszanki suszonych owoców (rodzynki, wiśnie, żurawina itp.)
1 łyżeczka brązowego cukru
2 łyżeczki rumu

1 jajko na glazurę

Z drożdży zrobić wcześniej zaczyn mieszając je z odrobiną cukru i letniego mleka, odstawić do wyrośnięcia.
Masło rozpuścić, polączyć cukrem i solą. Kiedy lekko przestygnie, wymieszać z jajkami.
Dodać mąkę i zaczyn drożdżowy. Wyrobić gładkie ciasto. Pozostawić w temperaturze pokojowej przykryte na około 1 godzinę, do podwojenia objętości.
Bardzo polecane jest odstawienie ciasta do lodówki na ok. 8 godzin, wówczas zyska na smaku i aromacie.

W międzyczasie przygotować nadzienie mieszając wszystkie składniki i odstawić do napęcznienia.

Przygotowac blachę lub foremki na 12 babeczek. Zagłębienia wysmarować masłem, można odstawić formę lub foremki do lodówki, żeby warstwa tłuszczu stężała przed włożeniem ciasta.

Wyrośnięte ciasto podzielić na 12 kawałków. Z każdego oderwać kawałek ok. ¼ masy i utoczyć z niej kulkę. Z większego kawałka zrobić placuszek, na każdy nałożyć łyżeczkę nadzienia i dobrze zlepić brzegi. Włożyć do formy, zrobić palcem zagłębienie i umieścić w niej mniejszą kulkę. To samo powtórzyć z reszta ciasta, aż do wypełnienia wszystkich otworów formy.

Na końcu wszystkie kulki jeszcze raz dobrze wcisnąć w ciasto, bo mają tendencję do odpadania w czasie pieczenia. Odstawić do wyrośnięcia na ok. 20 minut.

Posmarować rozmąconym jajkiem.

Piec 10-15 minut w piekarniku rozgrzanym do temperatury 220⁰C.
-------------
Nadzienie do drożdżówek zrobiłam mieszając napęczniałe owoce z 2 łyżkami miodu zamiast cukru 1 łyżką oleju. Prostokąt ciasta posmarowałam nadzieniem, zwinęłam w rulon, a ten podzieliłam na 9 grubych plastrów.
Dalej postępowałam jak w przepisie na brioszki.

piątek, 19 marca 2010

DOMOWA PIEKARNIA nareszcie jest !


wydawnictwo Olimp Media
wydanie 2010 r.
ISBN: 978-83-615-1396-4
Format: 17.0x24.5cm
Ilość stron: 128
Oprawa: twarda
Wydanie: 1

Patrzę na nią i nie moge uwierzyć, że sie udało :)

Objętościowo jest niewielka. Z konieczności musiałam skupić się w niej na najważniejszych kwestiach, szczególnie dotyczących zakwasu. Ale może to wyszło jej na dobre, bo wiele osób zarzucało mi na stronie chlebowej rozwlekłość..

Równiez kwestia wyrabiania i formowania chlebów jest potraktowana w niej skrótowo, ale na ten temat rozpisywałam się w Drozdżowych Wypiekach .






Zapraszam !

niedziela, 21 lutego 2010

Pain au Chocolat czyli po prostu drożdżówki z czekoladą


składniki na 8 bułeczek:
2 szklanki maki
10g drozdży świeżych
1 łyzka cukru
7 łyżek letniego mleka
40g plynnego masla
2 duże rozkłócone jajka (1 do ciasta, 1 na glazurę)
½ łyżeczki soli
tabliczka czekolady pokrojona na 8 podłużnych kawałków

Zrobić zaczyn z drożdży, 1 łyżki letniego mleka i cukru, oraz paru łyżek mąki, odstawić do wyrośnięcia na 5 minut. W międzyczasie rozpuścić masło i ostudzić.

Połączyć wszystkie składniki w miękkie, elastyczne ciasto. Odstawić, dobrze przykryte do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej. Można tez na tym etapie wstawić naczynie z ciastem do lodówki, na ok. 8 godzin (np. na noc), a rano wyjąć na godzinę wcześniej przed dalszą obróbką, żeby wróciło do temperatury pokojowej.

Ciasto rozwałkować na prostokąt a potem podzielić na 8 kawałków. Każdy kawałek posmarować wodą, ułożyć na nim kawałek czekolady i zwinąć w rulon.

Ułożyć na blasze wyłożonej papierem, przykryć i odstawić ponownie do wyrośnięcia (na ok 30 minut).

Wyrośnięte posmarować drugim rozmieszanym jajkiem.

Piec w piekarniku nagrzanym do 200⁰C 15-20 minut (do zrumienienia).




czwartek, 18 lutego 2010

Brioszki czekoladowe



z lekkim wyprzedzeniem, bo już nie mogę się doczekać..
Brioszki z czekoladą
składniki na 12 sztuk:
250g maki
10g drożdży świeżych
3-4 łyżki letniego mleka
70g płynnego masła
2 łyżki drobnego cukru
2 duże jajka
szczypta soli
1,5 tabliczki czekolady połamanej na kawałki
1 jajko na glazurę

Z drożdży zrobić wcześniej zaczyn mieszając je z 1 łyżką cukru i mleka, odstawić do wyrośnięcia.
Resztę mleka podgrzać i wymieszać z masłem, cukrem i solą. Kiedy przestygnie połączyć z jajkami. Dodać mąkę wymieszaną z zaczynem drożdżowym.
Wyrobić gładkie ciasto. Pozostawić w temperaturze pokojowej przykryte na około 1- 1,5 godziny, do podwojenia objętości.

Z ciasta formować okrągłe bułeczki, wkładając do każdej po kilka kawałków czekolady. Dobrze zlepić i ułożyć łączeniem do dołu w wysmarowanych masłem foremkach. Przykryć i odstawić ponownie do wyrośnięcia na ok. 30 minut.

Posmarować rozmąconym jajkiem.

Piekarnik nagrzać do 200⁰C, piec do zrumienienia 12-15 minut. Ostudzić na kratce.



Bułeczki można zamrozić, owijając każdą z osobna w folię aluminiową. Przewidziane do zamrożenia dobrze jest piec trochę krócej. Po wyjęciu z zamrażarki wkładamy bułki do nagrzanego piekarnika i po 10 minutach mamy już ciepłe.